4 comments on “Z babcinej apteczki – maść sosnowa na wrzody i oparzenia

  1. Moja babcia robiła taką maść. Mówiła na nią smoła. Też właśnie szukam na nią przepisu, bo już na wykończeniu mam 😦 a babci nie ma

    • Pani Justyno! Ja zdobywam ko0lejne doświadczenia związane z maścią. Robiłam drugie podejście tuż przed świętami i muszę stwierdzić, że wyszła mi całkiem inna konsystencja niż tu opisana. Tym razem maść była jaśniejsza i ciut mniej pachnąca. Dumałam czemu tak mogło się stać. Otóż żywica do tej opisanej na blogu pochodziła ze zbioru marcowego, a ta druga ze zbioru majowego (słyszałam że to najlepszy okres). Tym razem zamiast smalcu użyłam sadła wieprzowego. Co do jej działania – póki co smarowałam zadrapania po kocie sobie i dzieciom, bo na szczęście z poparzeniami nie mieliśmy do czynienia. A Pani babcia na co ją stosowała? Pozdrawiam 🙂

    • Ja oczywiście potwierdzam że skrom zajeczy( czyli tluszcz- sadlo), moja mama osobiście robila ( układała w sloiczkach) , i zakrecala, tak czekal sobie do użytku, nic do niego nie dodawała, pamiętam jego efekty były rewelacyjnie, na poparzenia, rany ,przeziębienia, ale z skąd wziąść teraz takiego skromu prawdziwego. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s